czwartek, 20 grudnia 2018

SasuFemNaru- OneShot

Drogi Sasuke!
W sumie nie wiem jak to dokładnie zacząć, boję się że źle dobiorę słowa i może coś mi nie wyjść, więc z góry przepraszam. Dziwnie się czuję to do Ciebie pisząc, rzadko kiedy w ogóle rozmawiamy i korespondujemy na temat misji, a teraz piszę wiadomość prywatną. Więc już nie rozpisując za długo tego wstępu (ha, patrz Uchiha, pamiętam coś z akademii, co z tego że to budowa listu, tak czy siak pamiętam), zaczynam.
Ostatni raz jak byłeś w wiosce było to z 8-9 miesięcy temu, od tej pory sporo się zmieniło. Nasi przyjaciele znaleźli swoje drugie połówki, a nawet mają dzieci. Pewnie prychasz pod nosem i myślisz do czego to wszystko zmierza, poczekaj to za jakiś czas. No więc zaczynając od najbardziej pewnego, Shikamaru i Temari mają słodkiego bobaska, chłopczyka o imieniu Shikadai. W końcu no nie? Przecie już są dwa lata po ślubie, a może już będzie trzy, no nieważne. Ważne że już dużo czasu upłynęło.
Kolejne osoby które weszły w trwały związek są Sai i Ino. W sumie są razem przeuroczy. Ty ich razem widziałeś? Dobrali się niesamowicie, tworząc tak zgrany zespół, mimo swoich przeciwności. Są małżeństwem od jakiś 5 miesięcy i od tego czasu oczekują swojej pociechy, jest prawie na sto procent pewne że to chłopiec którego nazwą Inojin, jednak jeśli się okaże że to dziewczynka, pewnie nadadzą jej imię coś typu Inoika (tak pamiętam jak się spotkałyśmy w babskim gronie i o tym rozmawiałyśmy), a potem Ino zabije Sakure za to, że się pomyliła.
A no właśnie, jeśli chodzi o Sakure, stwierdziła że nie szuka jakoś szczególnie miłości. Wyparła do Ciebie wszystkie swoje uczucia już dawno. Poświęciła się w pełni pełnieniu obowiązków medycznych, no i co można powiedzieć, jest w tym niesamowita. Jeździ często po różnych wioskach, a to ucząc innych, a to samej pobierając lekcje na tematy których jeszcze nie zagłębiła, a ich jest mało. Chociaż tak moim kobiecym okiem i instynktem to Ci powiem że ją i Gaare do siebie ciągnie, no ale Kazekage to Ci potem opisze. Sakura wyrosła na cudowną kobietę, uratowała już tyle ludzi i tak się poświęca dla naszej wioski, że nie wiem jak ona miała czas na te wyjazdy. 
W to pewnie nie uwierzysz, ale cicha Hinata związała się z tym cwanym, głośnym i śmierdzącym mokrym psem Kibą, nie, nie myśl sobie że jakoś nie lubię się z Inuzuką, nadal jesteśmy przyjaciółmi, a to co o nim piszę to głównie przyjacielskie droczenie i lekkie wkurzenie bo trochę mi dokuczał w drodze do mojego celu, wymyślając sobie, że sam zostanie Hokage i zrobi ustawę że każdy ma posiadać psa. Przy tym miał sporo poparcia, klan Inuzuka nie powinien mieć psów, a króliki, ty widziałeś ile ich tam jest? Ledwie się powstrzymałam, aby napisać coś jeszcze więc powinieneś być mi wdzięczny.  Wracając, byś pomyślał że ta cicha i cnotliwa Hinata, najpierw zajdzie w ciąże, a dopiero potem pomyśli o ślubie? Pewnie nie, a tu taka niespodzianka. Ślub odbył się parę dni temu. Para młoda szalała dłużej niż ja byłam na weselu, a szkoda bo opowiadali jak to około godziny piątej z jednego stolika zerwali cały obrus, w sumie cały zaplamili, ale to im wisiało, zakręcili go wokół pary młodej i już chcieli wrzucać do pobliskiego jeziorka, lecz Hinata jako ciężarna za dużo nie piła i wyperswadowała takie pomysły innym, ów wcześniej się wydostając z zawinięcia. Nie myśleli jeszcze nad imieniem, stwierdzili, że poczekają na narodziny i wtedy wybiorą.
Jak wspominałam o Gaarze, to jest dosyć zabawne, mimo że jest on z Suny, widzę go częściej u nas w wiosce niż Ciebie, ostatniego Uchihe, shinobi Konohy. Ostatni raz był tutaj z 6 miesięcy temu,  w sumie to odwiedza nas co około pół roku właśnie. Pewnie jako że Temari niedawno urodziła syna, to on z Kankurou przybędą do Wioski Liścia. Pewnie zajmiemy się też sprawami stosunków naszych wiosek, co skończy się na ramenie i sake, no ale cóż, takie życie Kage. Tak jak już wspominałam przy Sakurze, ciągnie ich do siebie. Zapewne okres pomiędzy świętami, a wyjazdem będą spędzać razem niby "ustalając kiedy Sakura przyjedzie do Suny i pouczy się z medykami stamtąd". 
Bym Ci jeszcze tyle opowiedziała, ale wydaje mi się że najlepiej to zrobić twarzą w twarz. I właśnie to jest główny powód mojego listu do Ciebie. Długo nad tym myślałam i doszłam do wniosku, że ty spędzasz święta samotnie, ja także, to może by je razem spędzić. Oczywiście nie sami, święta to czas pojednań, rodzin i braku samotności. Zapewne spędzimy je z Kakashim i Tsunade. Oni także tego potrzebują. Nikt w święta nie powinien być samotny. Uprzedzając, jak nie chcesz dawać żadnych prezentów, to ich nie dawaj. Nikt Cię do tego nie zmusi. Chociaż ja osobiście mam dla Ciebie prezent, jak chcesz to Ci mogę go wyjawić, nawet teraz, w tym liście. Jak nie chcesz go znać, to po prostu zasłoń sobie cały następny akapit, bo się sporo stało.
Otóż, pamiętasz jak ostatnio byłeś w wiosce i chciałam Cię zatrzymać, co posłało nas do pewnych czynności, które w żaden sposób już nie są aktami przyjaźni, a czegoś więcej? No to tak, toteż możesz się spodziewać potomka klanu Uchiha. Czas rozwiązania jest szacowany na okres świąteczny. Wcześniej bałam się pisać do Ciebie ten list, jakoś przemóc się nie mogłam, bałam się Twojej reakcji. W sumie nadal się boję. Mogłam go napisać wcześniej, lecz domyślam się że nieważne czy go napiszę miesiąc wcześniej, czy tak jak teraz tydzień wcześniej, stawisz się tak czy siak w tym samym dniu. Nie myślałam nad imieniem, to jest kolejnym powód mojego listu. To powinna być nasza wspólna decyzja. Jeśli nawet chcesz nas olać, to przynajmniej napisz co chcesz zrobić z imieniem i nazwiskiem i jakie masz propozycje. Nie mówię, że jesteś taki że byś nas tak zostawić, ale skąd mam wiedzieć, może tam w swojej podróży spotkałeś kobietę, która teraz dumnie nosi nazwisko Uchiha. Dlatego chcę się zorientować, to dla mnie dosyć ważne. Wybacz Sasuke, że tak Cię obłapiam w słowa. Nie przepadam za takimi spowiedziami i gatkami, nie umiem się tak wypowiadać, a takie ważne tematy starają się mnie doprowadzić do płaczu, nie mówię że się poddaję, dzielna jestem. 
Pisząc to miałam straszne wahania nastoju, za co musisz mi wybaczyć. Pewnie większość mojego rozpisania jest niezrozumiała, za co przepraszam. Wiesz jak się powstrzymuję od pisania "dattebayo", Kakashi-sensei mówi że coraz częściej to mówię i nawet czasem piszę, więc tutaj starałam się tego słowa nigdzie nie dać. Pomyśl jaki ubaw mieli ludzie, czytający moją odpowiedź dyplomatyczną do Raikage, w którym co dziesiąte słowo wstawiałam "dattebayo", na szczęście posiadam dobrego doradcę, Shikamaru który zaraz przypilnował mnie, abym nie pisała tego słowo-przecinka.
Tak więc wydaje mi się że tyle jak napisałam to wystarczy, resztę pewnie potem uzgodnimy co do wszystkiego i więcej pogadamy. Mam nadzieję, że jednak nas zaszczycisz swoją obecnością i w końcu wyjdziesz ze swojego małego pudełeczka "Pan Ciemności".
Z poważaniem,
Siódma Hokage,
Naruko Uzumaki.


~~~~~~~
Tekst pojawił się wcześniej na wattpadzie, w sumie nie został w ogóle przeczytany, ale nawet jak ktoś nie czyta teraz to chcę to dać, aby pustki nie było :/ Ten blog jest tylko na Naruto, a dokładnie na SasuNaru, więc teksty z innych rzeczy (hetalia, czy KnB) się nie pojawią, no chyba że cross. Tak więc wesołych świąt ;) 

niedziela, 2 grudnia 2018

Rozdział 1

Naruto Uzumaki nie lubił dużo rzeczy i osób, ale nic nie mogło konkurować z jego nienawiścią do Sasuke Uchihy, japońsko-amerykańskiej gwiazdy, kochanej przez niemalże całą ludzkość. Dlatego też, jak się dowiedział, że firma w której pracował, miała zmienić właściciela na Fugaku Uchihe, jednego z najbardziej wpływowych ludzi na świecie i przy okazji ojca Sasuke, załamał się.
-Ale, ale...ale babuniu!!! Przecież nie może tak być!- mówił, a raczej krzyczał blondyn.
-Naruto uspokój się! I nie mów do mnie "babuniu". Nic z tym nie mogę zrobić, Uchiha ma za duże wpływy, najlepsze co mogłam zrobić to oddanie mu firmę na dobrych warunkach. Pan Fugaku i tak ma ważniejsze korporacje, niż nasza, więc nawet nie poczujesz tego kto tu rządzi- już dosyć wkurzona Tsunade starała się odpowiadać podwładnemu jak najbardziej opanowanie, chociaż sama miała do siebie żal o sprzedaż firmy, nie uśmiechało jej się walczyć z tysiącem korporacji spod ręki "króla biznesu", gdyż tak nazywało się pięćdziesięciosześcioletniego japońskiego przedsiębiorce Fugaku Uchiha. 
Chłopak zawarczał i odwracając się zaczął iść w stronę drzwi prowadzących na jedną z najbardziej zaludnionych ulic w ich mieście, przy okazji wypowiadając krótkie "Wychodzę". Blondynka nawet nie starała się go zatrzymać, jakby nie patrzeć nie było po co, prawie każdy miał dzień wolny z powodu wprowadzanych zmian, których twórca miał przyjechać dziś o osiemnastej, czyli za jakieś dwie godziny. 
Niebieskooki zaraz po wyjściu zaczął się zastanawiać nad pracą, w firmie pracował już półtora roku i mimo, że długo to nie było, już wspiął się na dość wysokie miejsce. Nie uśmiechało mu się pracować dla Uchihy, ale nie chciał także stracić pozycji, przez co chcąc, nie chcąc zdecydował się, że jednak nie złoży rezygnacji.
Szedł już dosyć długo, były godziny powrotów z pracy, więc autobus, a raczej ścisk w nim sobie odpuścił. Przechodząc przez park zerknął na słup informacji, zawsze starał się być na bieżąco z tym co się dzieje w mieście. I oczywiście musiał natrafić na okropny i nic mu nie potrzebny plakat, który dotyczył występu Sasuke Uchihy nad jeziorem niedaleko domu Uzumakiego. Kiedy się wprowadzał miał nadzieje na spokojną dzielnicę niedaleko uczelni, jak się okazało, daremnie. Obok zbiornika wody stała spora scena z trybunami które mogły pomieścić parę tysięcy ludzi, już nie mówiąc o tych którzy stali. Co około dwa, trzy tygodnie miały tam miejsce spore wydarzenia, czasem Naruto cieszył się że na wszystko miał widok z balkonu, dzięki czemu zamiast płacić obserwował wszystko z miejsca dla vipów, a czasem miał ochotę ukraść broń z komisariatu, który mieścił się jakiś niecały kilometr od jego wieżowca i zacząć strzelać do występujących lub publiki. Blondyn już chciał odejść, lecz coś przykuło jego uwagę, na słupie zawsze wisiały wiadomości dotyczące śmierci i pogrzebów, więc jak zobaczył klepsydrę z "Hiashi Hyuga" od razu zadzwonił do bliskiego przyjaciela Nejiego Hyugi. Czekał trzy sygnały, po czym usłyszał, że ktoś odebrał.
-Halo- rozbrzmiało w słuchawce, po głosie nie było słyszeć, że osoba, z którą rozmawia właśnie straciła członka rodziny.
-Hej, Neji, bo słuchaj, właśnie idę sobie przez park, no i wiesz, przesyłam szczere kondolencje. Wiem, że z wujkiem dopiero jakieś trzy lata temu zaczęliście się dogadywać i...- przerwał w środku, a raczej przerwał mu przyjaciel.
-Ehhh....czyli już wiesz. Słuchaj, wiem że powinienem płakać i tym podobne, no ale nie, nie umiem. Niby chciałem w końcu dobrych relacji ze stryjem, ale to chyba nie wyszło. Jak na razie chcę tylko wspierać Hanabi i Hinate, a także ciotkę. 
-Ouuu...rozumiem. Tak czy siak trzymaj się i pozdrów dziewczyny, a także wyraź moje szczere kondolencje. Jakoś dziwnie się będę czuć jak sam zadzwonię, wiesz o co chodzi co nie?
-Wiem, wiem. Dobra ja kończę, możesz przyjść na pogrzeb, za trzy dni w dzielnicy klanu Hyuga, uwierz miło nam będzie- głos w słuchawce się rozłączył, nie wyczekując do odpowiedzi, co znaczyło, że szatyn się naprawdę śpieszył. 
Naruto tylko jeszcze raz spojrzał na tablicę, lecz nic ciekawego nie znajdując, no oprócz wiadomości, że jego firma zostaje oddana w ręce Fugaku Uchihy, co skwitował tylko "No super, teraz wszyscy wiedzą" w myślach, odszedł.
W domu znalazł się dopiero po godzinie, gdyż spotkał jeszcze Ino Yamanake, koleżankę ze studiów, która już nie raz uratowała mu tyłek notatkami, które pisała w zawrotnym tempie. Toteż na spotkaniu Naruto dziękował jej za to, że dzięki niej zakończył ten etap życia, który pod jakimś względem już go denerwował. Nauka i Uzumaki nie szli nigdy w parze. Zjedli po ramenie w jednej z lepszych knajpek w okolicy i przytulasem zakończyli spotkanie. 
Pierwszą rzeczą, jaką zrobił Uzumaki po powrocie do mieszkania to zrzucił buty oraz bluzę, w drugiej kolejności zasłaniając rolety. Po wykonaniu tych czynności w zastraszającym tempie znalazł się przy laptopie. Najpierw włączył muzykę na youtubie, a na kolejne karcie facebooka, na którym zamierzał odprężyć się i zapomnieć o wszystkich problemach dnia dzisiejszego. Niestety plany zawsze mu się psuły, już pierwsze co dostrzegł to tysiące postowań na stronie głównej na temat występu Uchihy. Włączył pierwszą lepszą grupkę tematyczną zawierającą memy i na ich przeglądaniu spędził dobrą godzinę, pomijając samo oglądanie sporo wysyłał do przyjaciela Kiby Inuzuki, poznali się w pracy, lecz od razu mieli dobre relacje. Sam dostawał od kupla sporo nowych, więc uśmiech mu nie schodził z twarzy, no aż do czasu, kiedy to się okazało, że obrazki już zaczęły się powtarzać. 
Po sprawdzeniu zegarka ogarnął, że już było za dwadzieścia dziewiętnasta, czyli jego sąsiadka wróci za jakieś trzydzieści minut. Mimo, że blondyn dostał już tysiące znaków od koleżanki, że ta widzi go tylko i wyłącznie na linii przyjaźni, on nie chciał dawać za wygraną. Chociaż sam już przestawał czuć coś specjalnego, zaczynał dostrzegać, że to tylko zauroczenie, jakoś nie chciał się poddawać, może to była wina, że zakazany owoc smakuje najlepiej? Nie, to odrzucił, to była fascynacja. Tak, to było odpowiednie, fascynował się zachowaniem różowowłosej od kiedy się poznali. Z początku cicha i przyjazna Sakura, okazywała się diabłem, kiedy ktoś zaatakował jej bliskich i Uzumaki sam tego doświadczył. Raz wracając z uczelni, został przyciśnięty do muru przez jakiś umięśnionych i wysokich gostków, którzy żądali pieniędzy, na jego szczęście zielonooka przechodziła tamtędy i wbiła trzem mężczyznom parę zasad do głowy. To nie tak, że on nie umiał walczyć, po prostu Haruno miała taką pracę, gdzie siła była potrzebna, kiedy się o nią pytał zawsze zmieniała temat, lub mówiła że to nie jego sprawa.
Uprzątnął mieszkanie i nim się obejrzał, usłyszał dźwięk z klatki, co oznaczało powrót zielonookiej. Szybko wybiegł na korytarz, aby zaprosić Sakure do siebie, lecz to co zobaczył zamurowało go. Dziewczyna stała sama w koszulce z podobizną Uchihy i czarną torbą na której przedstawiony został znak Sasuke, czyli trzy przecinające się czerwone elipsy z czarną kropką na środku. Jakby tego było mało, w ręce trzymała bilet na koncert bruneta i rozmawiała z kimś przez telefon zachwycając się jak to stała połowę dnia, aby tylko dostać miejsca w pierwszych rzędach, bo jak wyszło z tego co mówiła, nie kupowała tylko dla siebie. Gdy tylko zobaczyła Naruto uśmiechnęła się do niego i pomachała biletem przed nim. Widok zachwyconej różowowłosej był dla niego jak miód na oczy, lecz ten jeden raz miód był już zepsuty i ohydny do granic możliwości. Zawsze wierzył, że sąsiadka ze swoim twardym charakterem nie lubi tego typa, przecież było widać, że jest jakiś ciemny i nie mówił tu o jego sposobie ubioru, oczach i włosach. Sakura w końcu ze swojej torebki wyjęła klucze i poruszała ustami w słowa "Później pogadamy". On tylko przytaknął i wrócił do siebie, będąc już w swoim pokoju walnął z całej siły głową o drzwi, przy okazji przemielając w ustach głośne, angielskie "Fuck".
Usiadł szybko do komputera, lecz nie dane mu było przy nim długo siedzieć, ponieważ zadzwonił telefon, a na wyświetlaczu zauważył napis "Bunia Tsunade", tak kiedy wszystko jest pod górkę to trzeba coś dołożyć, aby było jeszcze trudniej. Mimo sporych niechęci niebieskooki, sięgnął telefon i odebrał.
-Halo? Babciu? Co się stało?- zagrzmiał jego ponury głos.
~~~~~~~~
O rany jak ja dawno nic nie pisałam, a to do tego jeszcze pierwsze moje ff z Naruto. Jak coś to piszcie gdzie popełniłam jakiś błąd, czy to interpunkcyjny, czy ortograficzny, a może logiczny, pojęcia nie mam jakie jeszcze xD Mam nadzieję że opowiadanie się przyjmie. I w sumie to mam do was jeszcze pytanko:
Jaki pseudonim ma mieć Sasuke? Serio miałam tyle pomysłów i jak przychodziły, to tak mi odpadały, pojęcia nie mam czemu :/ Pewnie jeden z tych nad którymi myślałam zostanie tym przez was najbardziej wybranym, ale tam.
Jeszcze raz dziękuję, że ktoś tu zajrzał. (Nie bójcie się mnie pośpieszać w komentarzach pytankami "Kiedy next" xD serio, wydaje mi się że wtedy bardziej się zmotywuje, no ale wszystko w umiarze xD). No to zapraszam na nexta.
Generalnie to tekst najpierw powstał na wattpadzie, lecz nie miałam pomysł na nazwę i opis więc stwierdziłam, że leje na watta i tworzę na blogspocie xD